Mury obronne w Szydłowie

Mury obronne w Szydłowie zostały wzniesione w połowie XIV w. z inicjatywy króla Kazimierza Wielkiego. Od strony północno-zachodniej mury zostały wybudowane na skraju wysokiej ściany wąwozu, opadającej do doliny rzeki Ciekącej. Od strony południowej i wschodniej wybudowano je na płaskim terenie i umocniono wałem ziemnym i fosą.

Długość murów wynosiła 1080 m, a ich grubość dochodziła do 1,8 m. Powstała w ten sposób obronna warownia o powierzchni 6,5 ha, będąca jedną z kilkunastu największych, broniących granic Małopolski. Na murach wznoszono tzw. hurdycje, czyli kryte ganki drewniane, które wspierając się na belkach wpuszczonych w mur miały w podłodze otwory dla ostrzału górnego, rzucania kamieni i nabijanych ćwiekami kłód. Były one budowane tylko w razie zagrożenia wojennego.

W 1822 r. mury obronne wraz z „ruderami zamkowymi” zostały wystawione na licytację. Informacja ta ukazała się w Dzienniku Urzędowym województwa krakowskiego. Wartość murów oszacowano na sumę 1867 zł i 35 gr, później zaś jeszcze ją obniżono. Mimo to nie znalazły nabywcy, co tłumaczono zbyt wysoką ceną oraz faktem, iż w Szydłowie jest pod dostatkiem materiału budowlanego. Łatwiej bowiem było wydobywać kamień z ziemi bezpłatnie niż pozyskiwać z rozbiórki murów poprzez ich kupno. Problem znalezienia kupca był jeszcze aktualny przez kilkadziesiąt lat, na szczęście mury nie znalazły nabywcy i przetrwały. Do czasów dzisiejszych zachowały się 4 odcinki od strony zachodniej, wschodniej i południowej o łącznej długości 680 m, wraz z Bramą Krakowską.

W 2010 r. odrestaurowano chodnik obronny na murze przy placu zamkowym wraz z gankiem. W 2011 r. przeprowadzono rewitalizację murów od strony ulicy Kieleckiej – z odbudową blanków i punktem widokowym w narożniku południowo-zachodnim.

Muzeum Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku

Oblęgorek jest znany głównie ze słynnego Muzeum Henryka Sienkiewicza. Muzeum to mieści się w pałacyku, który był darem dla Sienkiewicza od narodu z okazji 25 lecia pracy artystycznej. Pałac został wybudowany w roku 1895 i odkupiony od rejenta Mieczysława Halika w 1900 roku. Oprócz pałacu w skład majątku wchodziło jeszcze 270 ha ziemi, konie, bydło oraz maszyny rolnicze.

Henryk Sienkiewicz na stałe mieszkał w Warszawie, a w Oblęgorku przebywał w okresie letnim. Przyjeżdżał tam do roku 1914, a po jego śmierci w 1916, w pałacyku zamieszkała jego żona Maria.

Inicjatorami utworzenia w pałacyku muzeum były dzieci literata (Henryka Józefa Sienkiewicza i Jadwigi Korniłowicz). Starano się zachować atmosferę jaka była w pałacu, kiedy zamieszkiwał go pisarz. W muzeum znajdują się liczne fotografie oraz portrety pisarza i jego rodziny. W pałacowych wnętrzach prezentowane są oryginalne meble, rzeźby, obrazy jak i część księgozbioru pisarza.

Poza stałą ekspozycją w muzeum eksponowane są wystawy czasowe – obecnie wystawa „Kobiety w życiu Sienkiewicza”.

Zwiedzając muzeum nie można pominąć parku otaczającego pałacyk. Rosną w nim stare dęby i lipy, wśród których znajdują się pomniki przyrody.

Piece hutnicze w Samsonowie

Samsonów, położony w województwie świętokrzyskim, znajduje się terenie Staropolskiego Okręgu Przemysłowego, Wśród zabytków architektury przemysłowej, można tutaj znaleźć ruiny huty żelaza. W czasach świetności obiektu produkowano w nim między innymi naczynia kuchenne, rolnicze, walce i kowadła, a także broń w okresie powstań listopadowego i styczniowego

Znajduje się tutaj wybudowany w 1598 roku pierwszy wielki piec hutniczy. Pożar z 1866 roku zniszczył hutę, ale do dziś można oglądać ruiny Huty „Józefów ”z 1823 roku, wielki piec z wieżą gichtociągową, budynki produkcyjne, fragment ujęcia wody, budynki osiedla pracowniczego oraz inne budowle.

Piece hutnicze w Samsonowie należą do Muzeum Towarzystwa Ziemi Samsonowskiej. Ruiny są ogrodzone i podświetlone i stanowią one obecnie jeden z najcenniejszych zabytków techniki w Polsce.  Obok kamiennego słupa z XVIII wieku znajduje się pomnik poległych i pomordowanych w czasie ostatniej wojny.

Zobaczyć można również pochodzący z połowy XIX wieku dawny mieszkalny budynek fabryczny z dwoma gankami, a w samym Muzeum Towarzystwa Ziemi Samsonowskiej: kulę armatnią z XVII wieku, odlewy z huty „Józef”, dawny sprzęt gospodarstwa domowego, obrazy i rzeźby ludowych artystów.

Ruiny Zamku w Bodzentynie

Ruiny zamku w Bodzentynie położone są na stromym brzegu rzeki Psarki. Od momentu, kiedy zamek został wzniesiony, był on często rozbudowywany przez kolejnych właścicieli – biskupów krakowskich, do dziś jednak widoczne są jeszcze mury pierwotnej budowli średniowiecznej.

Według opisu sufity zamku były ozdobione malowidłami, ściany upiększono polichromiami i arrasami. Każda komnata miała swój piec w indywidualnym kolorze i z pięknymi ornamentami. Potwierdziły to prace archeologiczne, natrafiono bowiem na wspaniałe kafle, które trafiły do muzeum w Kielcach. Poza tym znaleziono fundamenty gotyckiego wykusza.

Zamek był swego czasu wielką rezydencją na którą składał się też ogród włoski rozciągający się do terenu pobliskiego kościoła, zwierzyniec oraz kilkanaście budynków gospodarczych na przedzamczu w tym: piekarnia, rzeźnia, stodoły, wozownia, magazyny a także drewniany dwór, zamieszkiwany przez właścicieli podczas licznych przebudów i remontów zamku. W czasach największej świetności sam zamek składał się z trzech skrzydeł z dziedzińcem w środku, posiadał też jedną narożną wieżę wykorzystywaną jako więzienie. Całość była otoczona murem. Obecnie zachowały się wysokie ściany z otworami okiennym, oraz XVII-wieczny portal wykonany z czerwonego piaskowca. Przed portalem leżą szczątki kamiennego mostu. W dole rzeka Psarka tworzy kilka niewielkich rozlewisk zwanych sadzawkami, prowadzi tam ścieżka oraz drewniane mostki.

Muzeum Minerałów i Skamieniałości

Muzeum Minerałów i Skamieniałości w Świętej Katarzynie jest efektem pasji właścicieli – Ewy i Dariusza Siemońskich. Jest to jedna z największych prywatnych kolekcji w Polsce. Znajdują się tu ciekawe okazy z całego świata, Polski, a także naszych rodzimych Gór Świętokrzyskich.

W zbiorach muzeum są minerały pospolite (skałotwórcze) jak i odmiany skaleni oraz kwarcu, a także rudy metali. Można tu zobaczyć rzadkie i szlachetne szafiry, rubiny i inne podobne wspaniałości… Atrakcją jest 100-kilogramowy okaz kryształu górskiego z Arkansas, zbiór malachitów z Konga i nasza polska szlifowana kolekcja krzemienia pasiastego, unikatu w kolorze eleganckiej szarości. W 2008 roku dla zwiedzających udostępniono szlifiernię krzemienia pasiastego, można ponadto obejrzeć obróbkę tego regionalnego kamienia jubilerskiego.

Wszystkie okazy w galerii reprezentują poziom światowy, są dobrze wyeksponowane, dokładnie opisane, co ułatwia zwiedzanie i poznanie tej fascynującej zagadki, jaką jest świat przyrody. W sklepie muzealnym jest ogromny wybór biżuterii z krzemienia pasiastego – jest zróżnicowany cenowo, to fakt, ale na pewno zadowoli najbardziej wybredne gusta. W ofercie muzeum jest też wiele ciekawych propozycji dla młodzieży, m.in. lekcje podstawowej wiedzy geologicznej, podanej w przystępny sposób, z wieloma ciekawostkami ze świata klejnotów. Muzeum jest otwarte codziennie od godz. 9.00 do 19.00 w sezonie turystycznym, a po sezonie w tych samych godzinach na żądanie.

Źródełko Św. Franciszka w Świętej Katarzynie

Ważnym elementem charakterystycznym dla Świętej Katarzyny jest źródełko oraz stojąca przy nim drewniana kapliczka noszące imię św. Franciszka. Znana jest legenda opisująca powstanie owego źródełka. Bardzo dawno temu stał na Łysicy okazały zamek, jaśniejący z daleka. W komnatach pięknie urządzonych mieszkały dwie siostry. Starsza – -kruczowłosa, energiczna, e której krew kipiała od nadmiaru energii, i młodsza, będąca jaj przeciwieństwem – o złocistych włosach, spokojna, często samotnie snująca się po lesie

Pewnego dnia do zamku przybył rycerz, szukający noclegu. Zmęczony całodzienną wędrówką, załomotał do bramy i został gościnnie przez siostry przyjęty. Urzeczony ich urodą, jakby zapomniał o celu podróży i przedłużał swój pobyt w zamku. Także obie dziedziczki zadurzyły się w urodziwym młodzieńcu i zabiegały o jego względy. Rycerz był w rozterce – nie wiedział, którą obdarzyć swoim uczuciem.

W tej rywalizacji zwyciężyła energiczna i zalotna starsza siostra. W końcu młodzieniec ją właśnie umiłował. Dni i noce spędzali we dwoje. Młodsza wyraźnie posmutniała i już wczesnym rankiem wymykała się na leśne ścieżki Łysicy. Kruczowłosą, zazdrosną o kochanka, drażniła obecność pięknej siostrzyczki, więc postanowiła pozbyć się rywalki. Po długich namowach nakłoniła wreszcie rycerza do zrzucenia siostry w przepaść. Ten zbrodniczy zamiar nie powiódł się – nie zastali dziewczyny w komnacie, bo o wschodzie słońca wyszła do lasu. Zła myśl nadal prześladowała wyrodną siostrę. Postanowiła dolać trucizny do miodu i podać spragnionej, gdy z boru powróci.

Czara miodu zaprawionego jadem była przygotowana, gdy niewinna siostra wracała do zamku. Drobnymi stopami strącała z traw i paproci krople porannej rosy. Krople – parując – zamieniały się w puszyste chmury i unosiły ku słońcu. Ale po chwili obłoki poczerniały, skłębiły się i ruszyły śladem dziewczyny. Nagle zrobiło się ciemno i ponuro. Zerwała się straszna burza. Gromy uderzały raz po raz.

Już dobiegała do bram zamku, gdy ogromna błyskawica rozdarła niebo i oślepiła wszystko co żyło. Potężny huk gromu potoczył się po puszczy, gwałtownie zadrżała góra i strzeliste jodły. Przewrócona na ziemię dziewczyna z przerażeniem zobaczyła, że zamek rozpadł się w gruzy. Pozostały po nim jedynie potężne głazy na stoku Łysicy. Podniosła się i podbiegła do rumowiska, ale na próżno szukała ciał kochanków. Zapłakała rzewnie, a jej łzy spływały po kamieniach, jakby chciały zmyć grzech siostry.

Łez nazbierało się tak dużo, że do dziś zasilają źródełko, nazwane źródłem świętego Franciszka, od stojącej obok kaplicy. Wylane z prawdziwej rozpaczy – mają cudowną moc leczenia oczu. Rankiem każdego dnia, strącając krople rosy z ogromnych paproci, nieznany „ktoś” wskazuje drogę do źródła. Krynica wypływa u stóp Łysicy, na skraju Puszczy Jodłowej, zaledwie kilkaset metrów od klasztoru w Świętej Katarzynie.

W dawnych czasach obfite źródło wylewało się na pobliskie ścieżki leśne. Obecnie jest obudowaną kwarcem studnią, w której, jak w lustrze, przeglądają się stare jodły. Woda w niej oddycha wydobywającymi się na powierzchnię i pękającymi bańkami gazu, a na dnie gotuje się, jakby pod spodem czarownice z gołoborza swoje miotły paliły. Źródło od dawien dawna ma stałą temperaturę i nigdy nie zamarza.

Przyjeżdżali tu ludzie z dalekich stron, by wodą ze źródła leczyć choroby oczu, odwiedzali krynicę niewidomi. A szczególnej właściwości tego źródła doświadczyły na sobie niektóre kobiety, gdyż ilekroć napiły się z niego wody, zaraz nabierały chęci do życia i.. .rodziły synów.

Wody z tego źródełka są znane z właściwości leczniczych na choroby oczu. Nierzadkim widokiem są turyści z pojemnikami na wodę. Woda jest czysta i zimna. Turyści wrzucają do źródła (niczym do fontanny di Trevi w Rzymie) monety na znak, że chcą tu kiedyś powrócić.

Klasztor w Świętej Katarzynie

Święta Katarzyna to mała wioska, zlokalizowana u podnóża góry Łysicy. Swoją nazwę wywodzi od figurki św. Katarzyny znajdującej się w miejscowym kościółku, będącym częścią klasztoru. Klasztor jest obecnie zamieszkiwany przez siostry bernardynki.

Założenie klasztoru związane jest z legendarną postacią słynnego rycerza króla Władysława Jagiełły – Wacławka, którego za wierność i odwagę w walce król obdarzył ziemiami. On to przy pomocy Bernardynów zbudował niewielki drewniany kościółek, którego ołtarz ozdobiono przywiezioną przez Wacławka figurką Katarzyny męczennicy, od której świątynia przyjęła swoje wezwanie, a wioska nazwę. Być może, na tym samym miejscu biskup Jan z Rzeszowa wzniósł w latach 1471 – 1478 kościół murowany z kamienia na chwałę Trójcy Przenajświętszej. Przy kościele kazał wybudować również erem dla braci Bernardynów. W 1534 roku kościół i klasztor strawił pożar. Odbudowa trwała kilkanaście lat. Natomiast w pierwszej połowie XVII w. w wyniku nadań królewskich wystąpiły sprzyjające warunki ekonomiczne do rozbudowy kościoła i klasztoru, wówczas to kościół został wyposażony w organy, a wieża w mechaniczny zegar. Za zgodą biskupa Szaniawskiego w 1723 r. utworzono przy kościele pierwszy cmentarz grzebalny, który istniał do 1834 r. Klasztor przekazano siostrom Bernardynkom, które zostały bezdomne po spaleniu ich klasztoru w Drzewicy.

Dokumenty konsekracyjne wydano na zamku w pobliskim Bodzentynie w 1478 roku, a już nieco ponad dwa lata później doszło do konsekracji obiektu. Świątynia stała się równocześnie domem dla drewnianej figury patronki. Kompleks ten wielokrotnie był miejscem zadziwiających zdarzeń, które można rozpatrywać w kategoriach cudu. To tu właśnie królewicz Władysław, późniejszy król Polski Władysław IV, został uzdrowiony.

W połowie XVI wieku klasztor wraz z kościołem ogarnął tragiczny w skutkach pożar. Spłonęło niemal wszystko z wyjątkiem figury patronki. Kilka lat trwała odbudowa świętego miejsca i wreszcie 20 lipca 1539 roku biskup Piotr Gamrat ponownie konsekrował kościół i klasztor. W 1815 roku do klasztoru przybyły z Drzewicy siostry, które po dzień dzisiejszy są gospodyniami obiektu. Po powstaniu listopadowym klasztor na mocy decyzji władz carskich stał się miejscem odosobnienia dla kobiet. Pod koniec XIX wieku kolejny pożar zniszczył całkowicie budynki, w tym także świętą figurę , a odbudowa z pożogi trwała etapami wiele lat.

Wejście do klasztoru prowadzi przez niewielkie krużganki. Obecnie klasztor jest w zasadzie bezstylowy. Wyjątkiem jest renesansowy wirydarz z 1633 r. Z dawnego wyposażenia zachował się wyłącznie obraz Madonny z XVI w. Figurka świętej Katarzyny jest prawdopodobnie kopią figury zaginionej w pożarze. Pierwotna figura według tradycji została tu sprowadzona z północnej Afryki.

Obecnie gospodyniami klasztoru nadal są Bernardynki. Zakonnice stronią od kontaktu ze światem zewnętrznym i spędzają czas zgodnie z regułą zakonną, „w milczeniu, modląc się i pracując”.

Wyciągi narciarskie

W województwie świętokrzyskim w okresie zimowym dostępnych jest kilka stoków narciarskich o zróżnicowanym stopniu trudności.

 

Wyciąg narciarski „Sabat Krajno” Krajno

Wyciąg znajduje się na stoku góry o wysokości 425 metrów npm. Łagodna trasa zjazdowa ma długość 850 metrów.

Stok jest naśnieżany, ratratkowany i oświetlony. Wypożyczalnia sprzętu, snowpark, restauracja, park miniatur.

 

„Szwajcaria Bałtowska” Bałtów

Sześć tras narciarskich: 350 metrów i 570 metrów (wyciąg orczykowy), 500 metrów i 700 metrów (wyciąg krzesełkowy) oraz dwie trasy o długości 100 metrów każda („wyrwirączka”).

Rónica poziomów 65 metrów, szerokość stoku od 50 do 70 metrów. Stok ratrakowany i oświetlony. Na miejscu – szkółka narciarska, wypożyczalnia i serwis sprzętu, noclegi w domkach, punkty gastronomiczne, atrakcje towarzyszące: Kraina Koni – możliwość organizacji kuligów, Rollercoaster, JuraPark oraz Wioska Świętego Mikołaja (chata Świętego Mikołaja, Kino Emocji Cinema 5D, Kraina Królowej Śniegu oraz Bajkowy Park Rozrywki).

 

Stacja narciarska „Baba Jaga” Bodzentyn

Stok narciarski na zboczu Miejskiej Góry (wysokość 426 metrów npm). Łagodna trasa o długości prawie 700 metrów.

Dwa wyciągi orczykowe. Stok oświetlony, naśnieżany, ratrakowany. Na miejscu – wypożyczalnia sprzętu, duży parking i karczma. Możliwość jazdy z instruktorem.

 

Centrum Sportowo-Rekreacyjne „Stadion” Kielce

Wyciąg na górze Pierścienicy (wysokość 365 metrów npm). Trasa o długości 500 metrów, różnicy poziomów 65 metrów i szerokości 60 metrów.

Wyciągi – orczykowy, talerzykowy i krótszy, taśmowy dla dzieci. Stok oświetlony, naśnieżany i ratrtakowany. Parking na 200 samochodów. Na miejscu – restauracja, hotel, miejsce na ognisko, szkółka narciarska, wypożyczalnia sprzętu i zadaszone lodowisko.

 

Wyciąg narciarski „Telegraf” Kielce

Wyciąg krzesełkowy na górze Telegraf (406 metrów npm). Trasa o długości 500 metrów i różnicy poziomów 90 metrów.

Stok naśnieżany, ratrakowany i oświetlony. Szkółka narciarska, wypożyczalnia sprzętu, karczma z parkingiem. Dojazd także autobusem komunikacji miejskiej.

Ośrodek narciarski Niestachów

Wyciąg na górze Otrocz o wysokosci 372 metrów npm. Pięć wyciągów o długości od 80 do 450 metrów.

Trasa o szerokośi 90 metrów, oświetlona, sztucznie naśnieżana i ratrakowana. Bar, wypożyczalnia nart i desek snowboardowych, szkółka narciarska, duży i bezpłatny parking.

Ośrodek narciarski „Tumlin Sport Ski” Tumlin

Wyciąg na górze Wykieńskiej (wysokość 409 metrów npm). Trasa o długości 500 metrów, szerokości 43 metrów i różnicy poziomów 75-95 metrów.

Stok oświetlony, sztucznie naśnieżany i ratrakowany. Wypożyczalnia sprzętu narciarskiego, szkółka, bar.

Zespół Pałacowy w Kurozwękach

Malowniczo położone Kurozwęki to znakomite miejsce do spokojnych spacerów jak i przeżycia wielu ciekawych przygód. Miejsce to słynie z zespołu pałacowo-parkowego, który znajduje się w nisko położonej północno-zachodniej części Kurozwęk. Na zespół składają się: pałac, pawilon wschodni zwany oficyną, pawilon zachodni zwany oranżerią, budynek stajni cugowej z dobudowanym na początku XIX wieku portykiem kolumnowym strzeżonym przez dwa lwy, a także fragmenty krajobrazowego parku angielskiego, po którym pozostały wspaniałe platany. Po odkupieniu rodzinnego majątku z rąk Państwa, właściciel Kurozwęk sprowadził tu stado bizonów z zamiarem stworzenia w Kurozwękach ciekawych atrakcji dla turystów.

Wnętrza kurozwęckiego Pałacu udostępnione są do zwiedzania z przewodnikiem, który zapoznaje turystów z historią pałacu oraz zamieszkujących go rodów, a także z aktualnymi ciekawostkami. Zwiedzający obejrzeć mogą pierwsze piętro pałacu – salę balową, salony, taras widokowy, krużganki i XVIII w. kaplicę, jak również dziedziniec i muzeum-„Skarby i pamiątki rodu Popielów oraz obrazy Józefa Czapskiego”.

Ponadto zwiedzanie obejmuje dziedziniec, lochy pełne bajek i legend, a także piwnice z historią pałacu. W piwnicach pałacu zorganizowana została salka muzealna, w której obejrzeć można reprodukcje broni rycerskiej oraz zabytki znalezione podczas prowadzonego od 2000 roku odgruzowywania i porządkowania piwnic zamkowych.

Jeżeli chodzi o wspomniane już bizony, tuż za pałacem stworzono im doskonałe warunki do życia. Każdego roku wiosną można zobaczyć na łąkach za pałacem malutkie bizonięta. Turystów zaciekawi na pewno oglądanie zwierząt z bliska podczas wycieczki wozem „safari bizon”, który wjeżdża na łąki pomiędzy bizony.

Ponadto jest dostępny plac zabaw dla dzieci oraz wstęp do mini zoo. Obecnie w mini zoo można obejrzeć lamy, osły, króliki, szopa, owce kameruńskie, świętojańskie, strusia, bawoła szkockiego, kozy, świnki wietnamskie, dziki, kucyki oraz ptactwo różnych gatunków.

Od listopada do października czynny jest także labirynt na polu kukurydzianym. Spacerując po labiryncie można sprawdzić swoją zdolność orientacji w terenie, jak również wiedzę. Na terenie labiryntu nie działają telefony komórkowe, przez co adrenalina jest większa. Co roku organizowane są konkursy, w ścieżkach labiryntu umieszczane są punkty z pytaniami, które trzeba odnaleźć. Każdy uczestnik zabawy ma za zadanie odszukać ukryte pytania i uzupełnić specjalną krzyżówkę. Prawidłowo wypełnione kupony biorą udział w losowaniu nagród. Cena biletów: 6,00 zł normalny; 4,00 zł ulgowy

Krzemionki Opatowskie

Prahistoryczne kopalnie krzemionkowskie położone są na obszarze tzw. pola górniczego. Ma ono kształt zbliżony do paraboli z dwoma ramionami o nierównej długości – krótszym, północno – wschodnim i dłuższym, południowo – wschodnim. Liczbę położonych w jego obrębie prahistorycznych kopalń szacuje się na ponad 4000.

Poszczególne jednostki górnicze należą do kilku typów kopalń, które charakteryzują się różną głębokością oraz systemem prowadzenia prac wydobywczych. Obecnie rozróżniamy cztery rodzaje kopalń:

Kopalnie jamowe, czyli nieskomplikowane kopalnie drążone w postaci prostych jam, osiągających głębokość max. 2 m.

Kopalnie niszowe, o głębokości od 2,5 do 4 m. W dolnej partii były rozbudowane o charakterystyczne nisze wydobywcze o długości ponad 2 m, których zadaniem było powiększenie przestrzeni eksploatacyjnej.

Kopalnie filarowo – komorowe, czyli głębinowe kopalnie osiągające głębokość 5 – 6 m. Ich cechą charakterystyczną jest pozostawianie nienaruszonych partii skalnych, które pełniły rolę filarów zabezpieczających stropy wyrobisk przed ewentualnymi obwałami. Prace wydobywcze prowadzono na odległość 5 – 8 m od szybu.

Kopalnie komorowe, które są najgłębsze i największe ze znanych w Krzemionkach. Jednocześnie są najbardziej zaawansowane pod względem technicznym. Osiągały głębokość 9 m a odległość do najdalej wysuniętych przodków wynosiła ponad 20 m. Powierzchnia podziemnych wyrobisk dochodzi do kilkuset metrów kwadratowych.

Pracą w kopalniach zajmowały się zapewne wyspecjalizowane klany górników i producentów narzędzi krzemiennych, którzy posiadali odpowiednią wiedzę geologiczna i techniczną. Czas wykorzystywania jednej kopalni bywał różny i mógł sięgać nawet 300 lat. Jednorazowo załogę stanowiło od kilku do kilkunastu osób zajmujących się drążeniem, transportem na powierzchnię i obróbką kopaliny.

Wydobyty z wapienia krzemień był selekcjonowany jeszcze w podziemiach, po czym najlepszy surowiec transportowano w koszach lub workach na powierzchnię. Tutaj, w bezpośrednim sąsiedztwie wyjścia z szybu zlokalizowane były tzw. pracownie obróbki krzemienia, w których dzielono konkrecje na mniejsze kawałki, a te z kolei formowano w narzędzia – krzemienne siekiery i dłuta. W okresie największej popularności surowca pasiastego (pierwsza połowa III tysiąclecia p.n.e.) „wyroby” z Krzemionek docierały na tereny oddalone od kopalń o około 660 km!

Współczesna trasa turystyczna w Krzemionkach liczy ok. 1,5 km długości i prezentuje oryginalne wyrobiska neolitycznych kopalń, hałdy górnicze oraz zagłębienia poszybowe, składające się na wyjątkowy krajobraz przemysłowy sprzed 5000 lat. Najciekawszą częścią trasy jest jej fragment poprowadzony pod ziemią.